2010-07-22 - Administrator
Najwięcej pienią się potomkowie małorolnych i analfabetów.
Poniżej przedstawiam fragment tekstu zamieszczonego na stronie www.kwas.salon24.pl. Polecam go uwadzę pseudopatriotów,potomków analfebetów i małorolnych którzy dziś zrządzeniem losu mogą piastować urzędy prezydentów miast, przewodniczących rad, zasiadać w fotelach poselskich i senatorskich.Administrator 22 lipca czy 11 listopada? Przez prawie pół wieku dzień 22 lipca obchodzono jako Narodowe Święto Odrodzenia Polski. Po 1989 roku nowe władze zrezygnowały z tej daty na rzecz piłsudczykowskiej koncepcji świętowania 11 listopada jako Dnia Niepodległości. Czy słusznie? Z manifestem Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego związanych jest wiele mitów i niedomówień. Sam tekst został napisany ok. 20 lipca w Moskwie, przez członków Związku Patriotów Polskich, a zwłaszcza działającego niejawnie Centralnego Biura Komunistów Polskich. Dopiero po aprobacie Stalina, manifest został przesłany do Krajowej Rady Narodowej w Warszawie, gdzie uzyskał jej akceptację. Datę ogłoszenia powstania PKWN – 22 lipca – wybrano przypadkowo, podobnie jak miejsce – Chełm. Dzień później Armia Czerwona wraz z polskimi oddziałami zdobyła Lublin, który na kilka miesięcy stał się nieformalną stolicą kraju. Co zawierał manifest PKWN? Wbrew powszechnej obecnie opinii, nie ogłaszał powstania państwa komunistycznego. Słowo „komunizm” czy nawet „socjalizm” w ogóle w nim nie padło. Zapowiedziano za to wprowadzenie powszechnej edukacji i służby zdrowia. Chłopom obiecano parcelacje wielkich majątków ziemskich, którego to celu nie udało się w pełni zrealizować żadnemu rządowi w Drugiej Rzeczypospolitej. Ponadto wypowiedziano posłuszeństwo rządowi w Londynie, jako działającemu na mocy „faszystowskiej” konstytucji z 1935 roku. Manifest kończył się słowami: „Niech żyje Polska wolna, silna, niepodległa, suwerenna i demokratyczna!” W swojej treści manifest PKWN nie był rewolucyjny. Już w lutym 1944 roku Biuro Informacji i Propagandy Armii Krajowej informowało rząd w Londynie, o „ogólnym przesunięciu się światopoglądów na lewo”. Skłoniło to Radę Jedności Narodowej, pełniącą funkcję emigracyjnego parlamentu, do wydania w miesiąc później deklaracji pod nazwą „O co walczy naród polski”. W szeroko komentowanym w kraju tekście obiecywano m.in., iż „państwo będzie mogło przejmować lub uspołeczniać przedsiębiorstwa użyteczności publicznej oraz kluczowych przemysłów”. Upaństwowione miały zostać także lasy oraz posiadłości ziemskie przekraczające 50 ha. Chociaż deklaracja została pozytywnie przyjęta przez partie działające w podziemiu, jak np. PPS – WRN, to zdaniem części polityków obietnice były w niej zawarte niewystarczające. Ostatecznie deklaracja Rady Jedności Narodowej pozostała jedynie jednym z wielu niezrealizowanych dokumentów. Podobnie jak manifest PKWN, gdyż reformy podjęte przez PPR i jej koalicjantów wykraczały daleko bardziej od tych ogłoszonych 22 lipca 1944 roku. O takim rozwoju sytuacji zadecydowały mocarstwa, chociaż trzeba przyznać, że nastroje w kraju faktycznie przesunęły się na lewo. W chwili opublikowania manifestu PKWN, PPR liczyła 20 tysięcy członków, w tym 5 tysięcy na terenach wyzwolonych. Co prawda w porównaniu z tradycyjnymi partiami (PPS, Stronnictwo Ludowe, Stronnictwo Pracy) nie były to liczby dające jednostronną przewagę, jednak nie była to też siła aż tak marginalna, jak niektórzy chcieliby sądzić. Dla wielu Polaków 22 lipca 1944 roku faktycznie był dniem odrodzenia narodowego. Może nie tak wyobrażano sobie wyswobodzenie, lecz po sześciu latach wojny naród pragnął jedynie spokoju i bezpieczeństwa. Mało kto domagał się powrotu do realiów Drugiej Rzeczypospolitej, pamiętając wysokie bezrobocie i jeszcze większe nierówności społeczne. W 1944 i 1945 roku kwestia niepodległości wcale nie dominowała nad marzeniem o pewnej pracy i pełnym żołądku. Co prawda wielu poszło wtedy do lasów, chcąc dalej walczyć o prawdziwie wolną Polskę, ale też wielu wsparło nowe władze. Podobne kontrowersje co 22 lipca budzi w III RP, w II RP budził dzień 11 listopada. Nie dla każdego oficjalne zakończenie pierwszej wojny światowej oznaczało bowiem kres walk i odzyskanie niepodległości. Dla setek tysięcy Polaków w Wielkopolsce i na Śląsku prawdziwy bój o wolność dopiero miał nadejść. Spadkobiercy Piłsudskiego ustanowili 11 listopada jako święto narodowe, chcąc skupić coraz bardziej podzielony naród wokół jednej daty. Po raz pierwszy obchodzono je w 1937 roku, w niespełna dwa lata przed rozpoczęciem drugiej wojny światowej.
|